poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Chcecie konkurs urodzinowy? Potrzebna Wasza pomoc :)

źródło

Kochani,

wielkimi krokami zbliża się wielki dla mnie dzień!
Dzięki Wam 22 maja Ejotkowe postrzeganie świata będzie obchodziło swoje 5 urodziny! To dla mnie naprawdę dużo znaczy, nie sądziłam bowiem, że założony przeze mnie kilka lat temu kawałek blogosfery będzie tak długo funkcjonował i to z sukcesami :)
DZIĘKUJĘ!

Jak co roku planuję zorganizować konkurs. Jednak z powodów zdrowotnych córy, o których pisałam kilkukrotnie, nie miałam jeszcze czasu usiąść do przygotowań.

Dlatego mam do Was kilka pytań - bo nie wiem czy właściwie będą chętni... Odpowiedzcie proszę w komentarzach na blogu a jeśli ktoś nie ma możliwości a chciałby wziąć udział, może wypowiedzieć się mailem lub na FB (priv lub pod postem). Bardzo zależy mi na Waszej opinii oraz pomysłach - jak chcecie by konkurs wyglądał w tym roku. Na pewno nie będzie to losowanie na zasadzie "zgłaszam się".
Przypominam, że rok temu był to konkurs 3-etapowy.

1. Czy weźmiesz udział w konkursie urodzinowym?
2.  Czy wolisz konkurs z etapami czy jednym zadaniem? A może kilka zadań ale opublikowane w pierwszym poście?
3. Jakiego typu zadania lubisz najbardziej?
4. Jakie zadania odstraszają Cię od konkursu?
5. Jakie tytuły z aktualnej oferty nowości/zapowiedzi widziałabyś w puli nagród?
6. Jeśli masz pomysł na zadanie konkursowe to podrzuć, może wykorzystam :)


Będę wdzięczna za odpowiedzi :) Przydadzą mi się również przyszłościowo :)

sobota, 22 kwietnia 2017

Kerry Drewery "Cela 7"




Tytuł oryginalny: Cell 7
Tłumaczenie: Patrycja Zarawska
Wydawnictwo: Sonia Draga / Młody Book
Data wydania: 29 marca 2017
Liczba stron: 472









W obecnej rzeczywistości jesteśmy przyzwyczajeni do systemu, w którym zbrodnia jest poddana karze. Każdy zły uczynek wymieniony w odpowiednim kodeksie skutkuje tym, że musimy za niego w różny sposób zapłacić - grzywna, areszt, więzienie, prace społeczne... Dlatego "Cela 7" Kerry Drewery wywołała ogromne poruszenie na rynku wydawniczym - jeszcze przed premierą w Wielkiej Brytanii prawa do tytułu sprzedano do trzynastu krajów. Czy cieszy mnie, że czytelnicy w Polsce otrzymali szansę poznania tej historii? Zapraszam na moją recenzję.

Jackson Paige był gwiazdą reality show, celebrytą oraz wielbionym przez tłumy darczyńcą. Został zastrzelony na Crocus Street w biednej części miasta... Co tam robił? Komu i czym zawinił? Czy to była przypadkowa śmierć czy może zaplanowane morderstwo?

Na miejscu zbrodni policja zatrzymuje szesnastoletnią Marthę Honeydew, która wciąż trzyma pistolet oraz przyznaje się do winy. Zgodnie z prawem Siedmiu Dni Sprawiedliwości dziewczyna zostaje osadzona w Celi śmierci numer 1. Dziesięć lat temu wprowadzono system publicznego głosowania i zlikwidowano sądy. Teoretycznie każdy człowiek może zdecydować o winie oskarżonej, ale praktycznie tylko Ci, których na to stać, bowiem głosowanie nie jest całkowicie bezpłatne.

Oko za oko

Każdego dnia w programie telewizyjnym Sprawiedliwością jest śmierć widzowie mogą śledzić relację z cel śmierci, przysłuchiwać się rozmowom z zaproszonymi gośćmi mającymi za zadanie pomóc w podjęciu właściwej decyzji (rozmowy bywają zmanipulowane) oraz zobaczyć relację z miejsca zbrodni. Program w głównej mierze skupia się na celi Marthy i jej sprawie - jest przecież pierwszą nastolatką poddaną pod osąd widzów, ale można zapoznać się też z historiami innych więźniów.
Marcie zostaje przydzielony doradca z urzędu - Eve Stanton - która ma ją wspierać, ale dziewczyna na to nie pozwala. Twierdzi, że jest winna i w żaden sposób nie zamierza powiedzieć prawdy o tamtej nocy. Dlaczego zabiła Paige'a? Albo może raczej dlaczego moim zdaniem tego nie zrobiła? Dlaczego zatem przyznała się winy? A może nie mam racji i to zrobiła? Dlaczego nie chce powiedzieć prawdy twierdząc jednocześnie, że siódmego dnia wyzna pewną tajemnicę.




CELA 1
Martha czuje się samotna i odizolowana. Żałuje, że nie ma z kim porozmawiać, tęskni za Isaakiem, ale nie żałuje tego co się stało

CELA 2
W celi spędza aż dwadzieścia trzy godziny. Jedna godzina doby to rozmowa z doradcą. Cele są coraz mniejsze a widzom uświadamia się, że szare nie istnieje a jedynie czarne lub białe.

CELA 3
Radość sprawia jej patrzenie na drzewo za oknem celi, które swą zielenią symbolizuje życie a na jego gałęziach siada ptak. Czy dla normalnie funkcjonujących ludzi byłaby to aż taka frajda? Coraz więcej tajemnic pojawia się w słowach Marthy.

CELA 4
W celach zostały zamontowane kamery przekazujące obraz na żywo do studia - czy to zmieni głosy widzów? W sprawie nastolatki pojawiają się "smaczki" - informacje, które zmieniają postrzeganie Marthy. Czytelnik dowie się też o pewnej dokumentacji - tylko dlaczego wie o niej mała garstka osób?

CELA 5
Isaak wyznaje, że ma dowody przeciwko Jackson'owi, tylko tak naprawdę jest nikim, zatem nawet zgromadzone dowody nie mogą mu w walce przeciw władzy

CELA 6
Dla urozmaicenia życia osadzonych zostaje cofnięta możliwość rozmowy z przydzielonymi doradcami a ich miejsce zajmuje Wirtualny Doradca - rozbawiły mnie jego teksty

CELA 7
Poprzednie cele nie były zbyt dobrze wyposażone - łóżko było luksusem, z każdym dniem stawały się coraz mniejsze i ciemniejsze. Jednak teraz do Marthy dociera brutalna prawda - chcą usiąść musi skorzystać z krzesła, które wieczorem zostanie podpięte do prądu... Czy wybierze podłogę a może będzie się przyzwyczajać? Czy w ostatnich godzinach postanowi wyznać prawdę?



Z każdym dniem, z każdą zmianą celi emocje u czytelnika - podobnie jak u Marthy, Eve, Isaaka i kilku innych bohaterów - wzrastają. To bardzo nietypowa książka o niezwykle oryginalnym systemie kar, która mocno zapada w pamięć. By dodatkowo podnieść ciśnienie autorka zmierza do kolejnych cel powoli ubarwiając każdy rozdział różnymi typami narracji. Dzięki temu poznajemy punkt widzenia kilku osób, które w różnym stopniu są zaangażowane w sprawę oskarżonej, jest też narracja samej Marthy oraz zapisane w formie scenariusza wydarzenia ze studia programu Sprawiedliwością jest śmierć.

Kolejne dni przynoszą nam liczne niespodzianki i to nie tylko w zakresie wydarzeń w celach. Martha wspomina bowiem swoją przeszłość i to co straciła tej pamiętnej nocy... Zastanawia się jak poradzi sobie bez niej Pani B. czy Isaak oraz czy jest jakieś życie po śmierci. Jednak jeśli myślicie, że poznacie prawdę dotyczącą śmierci Paige'a przed końcem lektury to się mylicie. Autorka wraz z główną bohaterką są w zmowie milczenia! :) I tak kluczą, owijają i komplikują, że lektura kolejnych stron tylko podsyca emocje u czytelnika. Nie ma tu zbędnych opisów, nudnych dialogów, niepotrzebnych fragmentów. W "Celi 7" każde zdanie i każdy akapit mają znaczenie w danym rozdziale i mają namącić nam w głowach, byśmy zbyt szybko nie dotarli do prawdy.

Autorka poprowadziła nas poprzez różne momenty życia człowieka, który ma przed sobą możliwą egzekucję. Do ostatniej chwili bowiem nie wiadomo, jaki jest wynik głosowania. Siedem dób życia, które pozostało skazanej to cały wachlarz emocji, wrażeń, przemyśleń i niepokoju. Jak najlepiej je wykorzystać? Czy będzie możliwość wykonania ostatniego telefonu? Zjedzenia wymarzonej ostatniej kolacji? Rozmowy z najbliższą osobą...?

Co czeka na nas, drogi czytelniku w finale tej książki? Czy Martha będzie stracona? Czy jej poświęcenie będzie warte celu, do którego dążyła? Powieść została pierwotnie skierowana do młodszych czytelników, ale myślę że dorośli będą nią równie usatysfakcjonowani jak ja. Autorka poruszyła bowiem wiele tematów, które rządzą w naszym świecie - władza, pieniądze, sława, oszustwa, kłamstwa i manipulacja.

"Cela 7" to przerażająca, ale jednocześnie bardzo realistyczna historia, którą Kerry Drewery mnie kupiła. Sama tematyka wywołała szok i byłam ogromnie ciekawa jak się to skończy... Dlatego z czystym sumieniem mogę Wam polecić niniejszą publikację, bez ograniczania wieku odbiorcy jedynie do młodzieży.





Książka przeczytana w ramach wyzwań: 12 u Wiedźmy, Pod hasłem, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję



środa, 19 kwietnia 2017

Podyskutujemy? #5

Święta już za nami...
Emocje ze sprzątaniem, pieczeniem i gotowaniem opadły, lodówka nie jest już przepełniona...

W chwili, gdy czytacie te słowa jestem jeszcze zapewne na Śląsku, w szpitalu z córą (w kwestiach moich zobowiązań proszę o wyrozumiałość), ale że dawno nie było u mnie nic z tego panelu postanowiłam w wieczór świąteczny przygotować ten post, by blog nie świecił pustkami podczas mojej nieobecności a ja przy okazji zaspokoję ciekawość w temacie jedzenia :)

Dla mnie nie ma Wielkanocy bez babki, buraczków z chrzanem, gotowanych jajek oraz kiełbasy wiejskiej. Oczywiście są też inne potrawy - w zależności gdzie spędzamy święta i kto gotuje :P - ale wymienione powyżej to obowiązkowe smaki. Gdy zabraknie któregoś elementu (jak barszczu z uszkami na Boże Narodzenie) to jakoś moje podniebienie nie czuje świąt... I nie zaradzą temu nawet najcudowniejsze ciasta, sałatki, żurki czy biała kiełbasa...

Ciekawa jestem co u Was pojawia się na świątecznym stole, jakie są regionalne tradycje oraz jakie potrawy są dla Was kwintesencją tych świąt. Czekam na Wasze komentarze :)

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Anna Dąbrowska "W rytmie passady" - przedpremierowo





Autor: Anna Dąbrowska
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: planowana na 24 kwietnia 2017
Liczba stron: 392











Z twórczością Anny Dąbrowskiej miałam już do czynienia kilkukrotnie, ale to dopiero druga jej książka pod własnym nazwiskiem. "Nakarmię cię miłością" było wyśmienitą ucztą, zaskoczeniem i miałam po niej czytelniczego kaca. Przed lekturą "W rytmie passady" trochę się zastanawiałam co autorka wymyśli tym razem... Czy ta książka ma szansę być lepsza po takim hicie? Chcecie wiedzieć jak ją odebrałam? Zapraszam na recenzję.

Julita Poll to przyszła maturzystka. Wraz z najlepszą przyjaciółką a zarazem kuzynką Olą Zawadzką, chodzi dwa razy w tygodniu na treningi zumby w starym magazynie. Pewnego dnia okazuje się, że ich dotychczasowa trenerka - Karolina - złamała nogę i zastąpi ją przystojniak Kuba. Od samego początku zawiesza swój wzrok na Juli, którego ona nie może znieść. Nie wie też, że wnikliwa obserwacja nowego instruktora będzie skutkowała pojawieniem się w jej życiu pewnego mężczyzny... Tylko w jakim celu i czy ona sobie z tym poradzi... Wszak często zachowuje się dziwnie a nawet irracjonalnie. Czas wolny lubi spędzać z książkami lub kolorowankami. Unika imprez i dyskotek, trzyma się raczej na uboczu, stara się też nie zawierać nowych znajomości, zwłaszcza z płcią przeciwną. Już z daleka pachnie mi tu trudną przeszłością... Co takiego wydarzyło się w życiu tej dziewczyny trzy lata temu, że nadal czuje ból, wstyd oraz smak krwi w ustach a każda stresowa sytuacja sprawia, że wstrząsają nią torsje? Prawdę zna tylko Ola. Nikt więcej. Nawet matka...   [Ach, no tak... jeszcze autorka, ale ona każe bardzo długo czekać na ujawnienie tajemnicy]

Wielkimi krokami zbliża się studniówka a Jula nie umie poloneza, nie ma partnera, jest tylko pośmiewiskiem wśród rówieśników. Najchętniej w ogóle by tam nie poszła... Demony przeszłości nie pozwalają jej cieszyć się z tej uroczystości. Nawet myśl o Sopocie, gdzie spędziła siedemnaście lat swojego życia, napawa ją lękiem.


Marcel Rucki jest nauczycielem tańców latynoamerykańskich. Nie zawsze brał życie na poważnie podejmując właściwe i słuszne decyzje. Stawiał na spontaniczność nie przejmując się uczuciami innych. Popełnił kilka błędów, ale od kiedy dowiedział o poważnej chorobie matki - wydoroślał. Kuba jest jego dobrym (?) kumplem i wpadł na pomysł jak pomóc mu w zdobyciu pieniędzy dla matki. Marcel musi wystartować w konkursie tańca z amatorką. Jednak kizomba to intymna gra dwóch ciał... Czy Jula zgodzi się takie wyzwanie? Czy pokona swoje lęki i nauczy się tego tańca w trzy miesiące jeśli pozna cel przyświecający Marcelowi? Czy będzie potrafiła rozluźnić się, zaufać partnerowi i znieść jego dotyk? Czy wyzna mu prawdę o swojej przeszłości?


Dla Julity i Marcela rytm passady ma być lekiem, choć dla każdego ma inne znaczenie. Oboje potrzebują spokoju. Oboje muszą pozbyć się swoich lęków. Oboje muszą na czas treningów zapomnieć o problemach i skupić się na sobie, na bliskości ciał, na zmysłowych ruchach, na płonących oczach. Czy ta nietypowa terapia im pomoże? Czy pomogą sobie nawzajem?


"W rytmie passady" to kolejny stopień, na który wspięła się Anna Dąbrowska na początku swojej pisarskiej kariery. Ta książka jest jeszcze lepsza niż poprzednia i mam nadzieję, że Ania utrzyma wysoki poziom. Jak sama wspomina na swoim profilu, najważniejsze są dla niej emocje. Doskonale widać to w powieści. Bieżąca fabuła nie jest rollercoasterem, toczy się w miarę leniwie, serwując nam kolejne lekcje tańca, reakcje Julity na bliskość czy wiadomości ostanie zdrowia matki Marcela. Z pozoru spokój, prawda? Jednak książka aż kipi od emocji! Byłam zaintrygowana, zainteresowana, zmartwiona, przepełniona nadzieją i oczekiwaniem. Trzymałam kciuki za relacje bohaterów, za ich wygraną, za zdrowie pani Ruckiej. Zaś każdy okruszek wiadomości dotyczących traumy Juli sprzed lat burzył moją krew. Nie mogłam doczekać się ujawnienia prawdy - a kiedy ją poznałam... zamarłam. Po policzkach potoczyły się łzy, serce znacząco przyspieszyło, ciśnienie wzrosło... Książkę musiałam na chwilę odłożyć, bowiem historia Julity mnie przerosła... Jej fragmenty są jakże podobne do pewnych wydarzeń z mojej własnej przeszłości... Nie spodziewałam się tego! Choć od początku miałam pewne przypuszczenia czego może dotyczyć lęk Juli... Wprawdzie nie do końca udało mi się odgadnąć co przygotowała autorka, ale to podobieństwo spowodowało, że historię tej dziewczyny przeżywałam podwójnie i wyjątkowo. Odebrałam ją strasznie osobiście i rozumiałam odczucia oraz zachowanie bohaterki... Sama bowiem musiałam wiele zmienić w życiu, bo przeszłość wciąż mnie prześladowała...

Jednak jeśli myślicie, że przeszłość Julity to jedyny moment kiedy autorka mnie zaskoczyła i potrząsnęła moimi wyobrażeniami o losach bohaterów to się mylicie. Wiedziałam, że w finale raczej nie będzie sielankowo, ale to co zaserwowała Dąbrowska to... no nie mam słów! Szok i niedowierzanie. Nie tego się spodziewałam! [już to chyba pisałam prawda? No ale nie można użyć innych słów...taka jest po prostu prawda]. Tak zagrać na nosie czytelnika...

Mimo, że od chwili gdy czytałam powieść (w styczniu) minęło już kilka miesięcy, to ta historia nadal we mnie żyje. Wciąż nie potrafię zapomnieć o przełamującej lody zmysłowości czy o okrutnej prawdzie skrywanej przez nastolatkę. Trudno jest opisać moje wrażenia, bowiem sądzę, że każdy odbierze książkę inaczej, w zależności od tego jak wyglądało jego życie i na ile wczuje się w problemy bohaterów. Jeśli chodzi o język, dialogi czy płynność wypowiedzi to chyba nie mam się do czego przyczepić, bowiem nie zwróciłam uwagi na nic, poza snutą opowieścią... W ogóle nie zwróciłam uwagi na nic poza nią. Fabuła zwyczajnie mnie wciągnęła. Ale to chyba najlepsza rekomendacja, prawda? :)
Tylko to zakończenie... mimo, że to nie do końca mój ulubiony trend to przyznaję - inne zakończenie by tutaj nie pasowało.

Ania Dąbrowska doskonale "namalowała" słowa w tej historii dwojga poturbowanych przez los ludzi.  Zwróciła uwagę na kruchość życia, na bycie chorym czy skrzywdzonym i że powinniśmy mieć obok siebie kogoś bliskiego, kto wysłucha, poda chusteczkę, przytuli i zrozumie. Udowodniła jednocześnie, że zawsze mamy szansę, by małymi kroczkami powrócić do normalności, do radości wypełniającej nasze serca każdego dnia. Bo komuś trzeba zaufać, kogoś trzeba do siebie dopuścić, by pomógł nam wyjść ze skorupy. Bardzo emocjonalna i trafiająca do serca człowieka lektura.



Książka przeczytana w ramach styczniowych wyzwań: 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Autorce

sobota, 15 kwietnia 2017

Wpadajcie na FB - trwa konkurs




Na lewym pasku bocznym znajdziecie link kierujący na FB, gdzie trwa konkurs. Można wygrać prezentowaną książkę.
Konkurs znajdziecie tylko na FB, tak jak obiecałam po 300 polubieniach :)

Zapraszam do udziału :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...