poniedziałek, 16 października 2017

Rozdaję "Serca z piernika" Magdy Kordel!!! - konkurs


Dawno nie było u mnie konkursu a powieść "Serce z piernika" bez wątpienia zasługuje na przekazanie jej w dobre ręce... No coż - kto jeszcze nie ma, ten koniecznie powinien powalczyć, bowiem do wygrania są aż 3 egzemplarze!!! A jest to cudownie zimowa historia, która niewątpliwie spodoba się każdemu, kto uwielbia pióro Magdaleny Kordel...

TUTAJ znajdziecie recenzję - moja rekomendacja znalazła się w mailingu Znaku dotyczącym tej książki :)



BANER:




ZASADY:

  1. Organizatorką konkursu jest właścicielka bloga Ejotkowe postrzeganie świata, czyli ja - ejotek a nagrody ufundowało Wydawnictwo Znak :)
  2. Oświadczam, że nie odnoszę żadnych korzyści materialnych wynikających z organizacji konkursu, rozsyłam zaś nagrody do zwycięzców
  3. Nagrodą w konkursie są trzy nowe egzemplarze "Serca z piernika" Magdaleny Kordel!
  4. Konkurs rozpoczyna się 16.10.2017 r. a kończy 29.10.2017 r. o godz. 23:59  
  5. Wyniki ogłoszę w ciągu 7 dni.
  6. Jeśli zwycięzcy w ciągu 3 dni od dnia publikacji posta z ogłoszeniem wyników (i otrzymania maila ode mnie) nie podadzą adresu do wysyłki nagrody, nastąpi ponowne rozstrzygnięcie
  7. W konkursie mogą wziąć udział tylko osoby zamieszkałe na terenie Polski (lub z polskim adresem korespondencyjnym).
  8. Co zrobić by wygrać ? 
  • zgłoś się
  • obserwuj bloga - nieobowiązkowe, ale będzie mi miło
  • można również polubić profile na FB - AutorkiWyd. Znak oraz mój - również będzie nam miło
  • umieść na swoim blogu podlinkowany do tej notki baner (powyżej), można też umieścić informację na FB, google + czy w innym miejscu
  • w przypadku osób chętnych do udziału a nie posiadających bloga, FB czy innych kanałów proszę o takową informację oraz podpisanie się przynajmniej imieniem 
  • podaj swój e-mail - nieobowiązkowe, ale wtedy musicie śledzić post z wynikami, gdyż nie będę miała jak poinformować o wygranej
  • zadanie konkursowe:  Poleć mi do odwiedzenia jedno z Polskich miast lub miasteczek - forma polecania dowolna - tekstowa / fotograficzna. Nie musi to być Wasze miejsce zamieszkania, ale chodzi o coś, co może urzekać... np. konkretny zabytek, ciekawe drzewo, klimatyczna uliczka, niezwykła potrawa... Kreatywność pozostawiam Wam, ważne by to 'coś' zachęciło mnie do wizyty w tym miejscu :) [bardzo proszę o nie kopiowanie informacji o miastach z wszelakich wikipedii czy innych przewodników, suche fakty sama mogę znaleźć]


Powodzenia!

niedziela, 15 października 2017

Carlos Ruiz Zafón "Labirynt duchów"




Tytuł oryginalny: El Laberinto de los Espíritus
Tłumaczenie: Katarzyna Okrasko, Carlos Marrodán Casas
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 11 października 2017
Liczba stron: 896
Seria: Cmentarz zapomnianych książek tom 4










Przygodę z twórczością Carlosa Ruiza Zafóna rozpoczęłam już wiele lat temu, czytając "Cień wiatru" i "Grę Anioła", jednak było to znacznie wcześniej niż założyłam bloga, dlatego o moich wrażeniach dotyczących tej serii możecie poczytać dopiero w recenzji opisującej trzeci tom tetralogii jakim jest "Więzień nieba". Cmentarz zapomnianych książek to istny hit hiszpańskiego pisarza, który zawładnął umysłami czytelników na całym świecie. Od tajemniczego miejsca pełnego książek oraz historii bohaterów nie jest łatwo się oderwać... Dlatego pełna napięcia sięgałam po finałową księgę - niemal dziewięćset stron "Labiryntu duchów"...


Madryt 1959
Podczas balu maskowego minister Mauricio Valls otrzymuje tajemniczą przesyłkę a następnego ranka znika ze sceny politycznej oraz łona rodziny i... słuch po nim przepada. Na poszukiwania Vallsa wyrusza agentka Alicja Gris, której towarzyszy policjant Vargas. Tropy wiodą z Madrytu do Barcelony a zaginięcie ministra zaczyna być wiązane z faktem, iż kiedyś był dyrektorem więzienia Montjuic. By odkryć fragment zagadki, Alicja musi wkroczyć w życie księgarzy Sempere oraz Fermina, z którym łączy ją przeszłość.

Na drodze ku prawdzie, którą kroczy niespełna trzydziestoletnia Gris, pojawiają się liczne przeszkody... To nie tak, że bez problemu dotarła do Vallsa, uwolniła go i uniosła się w chwale. To zdecydowanie nie ta bajka... W jej barcelońskim życiu Zafon postawił włamywaczy, kłamców, policjantów i ślepe tropy. Jak w idealnej powieści kryminalno-sensacyjnej, napotykamy na pazernych na informacje dziennikarzy, skrywających sekrety adwokatów,  nieuczciwych bankierów oraz wątpliwej urody i prawdomówności postacie, kryjące się w ciemnych zaułkach Barcelony.

To nie jest łatwa sprawa... Alicja Gris musi pokonać mur milczenia, dotrzeć do właściwych ludzi czy dokumentów, jednocześnie uważając na to kto jest przyjacielem a kto wrogiem, bo jej życie również jest zagrożone. Sporo czasu zajęło jej ustalanie powiązań i zależności pomiędzy poszczególnymi bohaterami - zresztą podobnie jak mnie... Trzeba się nieźle nagłowić, by zrozumieć jakie znaczenie mają znane mi już z wcześniejszych tomów postacie jak Bea i Daniel oraz jego rodzice, David Martin, Corelli czy Mataix a co wnoszą nowe osoby - Valls, Brians, Salgado, Leandro czy Sanchis. W życiu nie odgadłabym co oznaczają listy z cyframi, póki nie otrzymałam tej zagadki rozwiązanej... To było straszne!


Jestem godna podziwu dla Zafona za utkanie tej historii jak pajęczej sieci, z wielu wątków, mnóstwa postaci oraz cudownie zbudowanego napięcia. Początkowo przerażał mnie nieco rozmiar powieści, jednak po jej zakończeniu wiem, że każda strona, każde zdanie i każde słowo są tutaj dokładnie przemyślane i ogromnie potrzebne. Nie znajdziecie w "Labiryncie duchów" zbędnych opisów czy nudnych scen... Nawet jeśli w danej chwili nie leje się krew, nie czuć strachu czy bólu to uwierzcie - to tylko chwila oddechu!

A kiedy już wydawać by się mogło, że sprawa została rozwiązana, że to już koniec i wszystko jest jasne... No tak, zbyt wiele stron jeszcze do końca powieści - macie rację - dopiero wtedy poziom adrenaliny sięgnie i Ciebie, czytelniku, zenitu!

Bardzo wstrząsnęły mną rozdziały poświęcone przybyciu Fermina do Barcelony czy trudne chwile podczas wojny i jego spotkanie z małą Alicją. Oczywiście nie mogę napisać, że późniejsze wydarzenia mnie nie poruszały, nie rozśmieszały, nie wzruszały, nie stresowały czy nie złościły... Ale wojenna zawierucha i bomby spadające na niewinnych dotykają mnie szczególnie mocno.

Wielu momentów było dla mnie zaskoczeniem - niektóre wątki czy zagadki próbowałam wyjaśniać sama (udało mi się tylko w jednej sprawie), jednak autor nie pozwolił, by czytelnik sam przewidział wszystko i tak poprowadził swych bohaterów, byśmy mieli niespodzianki.
Okrucieństwo, śmierć i przemoc mieszają się tutaj z miłością, przyjaźnią i wsparciem a chwile napięcia rozładowują pełne ironii i humoru rozmowy Alicji z Vargasem.


Podsumowując - "Labirynt duchów" to cudowne zakończenie tetralogii o Cmentarzu zapomnianych książek, którą każdy wielbiciel czytania powinien przeczytać. W kunsztowny sposób Zafon połączył tutaj łzy radości z łzami smutku a tajemnice, tajne schowki i niezwykłe decyzje bohaterów podsycają pragnienie zagłębiania się w ten świat. To powieść przepiękna, snująca się przez wiele kart, ale w żadnym przypadku nie można jej nazwać nudną, bowiem dostarcza ogrom emocji! Traktuje o popełnianiu błędów, niewłaściwym lokowaniu uczuć, mierzeniu się z demonami a wszystko to w mieście zasnutym mgłą i tajemnicą.
Najważniejsze, że idziemy spać z głową pełną odpowiedzi na wszystkie pytania postawione w tetralogii i nie musimy snuć domysłów...
Niezwykła, niezapomniana, nietuzinkowa i pochłaniająca uwagę całkowicie - polecam gorąco!



"Cień wiatru"
"Gra Anioła"
"Więzień nieba"
"Labirynt duchów"


Książka przeczytana w ramach wyzwań: Wspomnienia z wakacji, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję

piątek, 13 października 2017

Monika Hałucha "Heca w kurniku, czyli..."





Tytuł: "Heca w kurniku, czyli krzyżówki, labirynty, kolorowanki i inne zabawy ortograficzne"
Autor tekstu: Monika Hałucha
Ilustrator: Anita Graboś
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: sierpień 2017
Liczba stron: 32
Wiek odbiorcy: 6-10 lat







Wprawdzie klasa pierwsza szkoły podstawowej oficjalnie zna dopiero trzy literki i pierwsze pełne napisane zdanie brzmi "To tata.", jednak lada chwila zaczną się trudności z ortografią języka polskiego. Niejeden dorosły nie wie kiedy napisać 'rz' a kiedy 'ż'. 'Ó' czy 'u' oraz 'h' i 'ch' stanowią wyzwania a to przecież dopiero początek, bo jest jeszcze reguła o pisaniu 'nie', wyjątki, definicje i tym podobne rewelacje. Któż z nas nie wspomina czasem dyktand, w których czerwienił się później długopis nauczyciela.

Jednak wszyscy idą z duchem czasu i starają się ułatwić życie innym - w tym przypadku milusińskim. Nie będziemy zamęczać dzieci regułkami, wyjątkami, zasadami, tylko podsuniemy im "Hecę", która jest zbiorem zróżnicowanych zadań. Pod przykrywką dobrej zabawy, do głowy wpadnie to i owo i w przyszłości, gdy to 'coś' będzie potrzebne, skojarzą, że to dzięki tej pozycji :)


A co dokładnie kryje "Heca"?
Niech Wam to przekaże kura :)




Drogi kilkuletni Czytelniku a zarazem poszukiwaczu przygód - w tej książeczce czekają na Ciebie kury, które zaplanowały zadania specjalne. Liczne są labirynty, jednak nie wystarczy przejść z miejsca A do miejsca B, bowiem po drodze czekają utrudnienia.

Przejść można tylko ścieżką prowadzącą poprzez 'ż' lub 'rz' lub 'h' czy 'ó'.





Moja Siedmiolatka rozpoczęła zmagania z "Hecą" od... rebusów :)




Bardzo ciekawe są też krzyżówki, które zostały ułożone tematycznie - jest klimat zamkowo-księżniczkowy, zadanie rodem z przyjęcia, gdzie na odgadnięcie czekają produkty z królewskiego stołu, ale również elementy lasu czy dżungli i ich mieszkańców a na koniec najbliższe dziecku - plac zabaw :) Każda krzyżówka posiada hasło finałowe, które zresztą zgodnie z poleceniem należy dorysować na ilustracji.




Ale to nie wszystko! W książeczce znajdują się również zadania na spostrzegawczość - na przykład wykreślanki czy wyszukanie niepasujących przedmiotów na ilustracjach pełnych ptaków, słodyczy czy misiów. Są też zadania z dwoma obrazkami, gdzie należy odszukać ich części wspólne lub podobieństwa. Zaplątane linie próbują wywieźć w pole i tylko cierpliwość oraz skupienie doprowadzą małego odkrywcę do celu.


Doskonałą zabawą są ilustracje z kodem - na górze zapisano jaki kolor odpowiada jakiej literze np.:



a u dołu czeka rysunek podzielony na nieregularne pola z wyrazami, w którym brakuje tych właśnie liter. Zadaniem czytelnika jest wpisanie właściwej litery co skutkuje kolorowaniem kolejnych pól na właściwą barwę... Błąd spowoduje, że finał nie będzie poprawny.
Żeby było ciekawiej nie robiłyśmy zadania po kolei - losowanie wyznaczało nam, który wyraz bierzemy pod uwagę - właściwa odpowiedź, kolorowanie... a finalnie ma powstać konkretny obraz. Kiedy Siedmiolatka nie była pewna jak się pisze jakiś wyraz - umówmy się, pierwszoklasistka jeszcze tego nie musi wiedzieć, bowiem aktualnie poznali dopiero cztery litery :)




"Heca w kurniku" to ogromna różnorodność zadań, które bawią i uczą. Sięgając po tę pozycję można zanurzyć się w świat kolorowanek, łamigłówek, jednocześnie ucząc się jakże niełatwej polskiej ortografii. Kury nauczą Cię nie tylko logicznego myślenia, kreatywności, cierpliwości, ale też udowodnią, że 'ż', 'h', 'ó' czy ich siostry zamienniczki, wcale nie muszą być postrachem i pojawiać się w nocnych koszmarach.

Niepozorna i niezbyt gruba książeczka a kryje w sobie niezwykłą pomoc dla nauczyciela czy rodzica. Śmiało można w tych czasach korzystać z dóbr, jakie ofiarowują nam wydawnictwa, autorzy oraz ilustratorzy i pomagać naszym pociechom w zdobywaniu wiedzy. Myślę, że nie ma osób, którym Heca nie pomogłaby choćby w jednym zagadnieniu, zwłaszcza że na końcu zamieszczono rozwiązania niektórych zadań.

Razem z moją Siedmiolatką serdecznie polecamy "Hecę w kurniku..." Moniki Hałuchy - do nauki i zabawy :)




Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki


Za możliwość poznania książki
dziękujemy Pani Dagmarze

czwartek, 12 października 2017

Tym razem nie wyzwanie, ale potrzebne poszukiwania tytułów :)





Drodzy!

Tym razem mam dla Was zadanie totalnie NIE związane z obowiązkiem czytania tego co znajdziecie :)







Właściwie to nawet nie zadanie a PROŚBA :)






Dotyczy ona niejako mojego wyzwania... Zatytułuj się :)






Jak wiecie w moim imieniu i nazwisku występuje w sumie aż 3 razy literka E...





Moje półki posiadają wprawdzie jakieś książki, które rozpoczynają się na literę E, ale... nie mam aż 3 a do tego takich, które by mnie fascynowały, kusiły, przyzywały....
Rozumiecie, prawda? :D
Nawet A nie sprawiło mi tyle trudności... może dlatego, że akurat pojawiły się tytuły a potrzebne mi tylko dwa A.




I tu pojawia się moja prośba - wiecie, że lubię czytywać obyczajówki oraz pozycje kryminalno-sensacyjne. Będę wdzięczna za propozycje realnie dostępnych tytułów książek
(wraz z autorami), które rozpoczynają się właśnie na literę E oraz leżą w sferze moich zainteresowań. Czasu jest sporo (do 30.06), ale chciałabym być przygotowana a i czas na przeczytanie trzeba znaleźć :)
Wyniki przydadzą się również innym uczestnikom tego wyzwania.
Pomożecie? :)







Wszystkie grafiki pochodzą z internetu

środa, 11 października 2017

"Pixel art. Zwierzęta" oraz "Pixel art. Księżniczki"


Tytuł oryginału: Pixel art. Les animaux / Pixel art. Les princesses
Z jęz. francuskiego przełożyła: Iwona Jańczy
Wydawnictwo: Adamada
Data wydania: listopad 2016
Liczba stron: 32/32
Oprawa: miękka
Wiek odbiorcy: 5+






Co robić z dzieckiem kiedy za oknem wieje, leje i nic nie zapowiada zmiany na lepsze? Jest wiele ciekawych sposobów na spędzenie wolnego czasu, ale dziś mam dla Was coś oryginalnego! Zabawa pixelami! I bynajmniej nie mam na myśli powiększania zdjęć :)

Seria Pixel art to cztery różnorodne tematycznie książeczki - dla dziewczynek i chłopców - Księżniczki, Zwierzęta, Pojazdy oraz Piraci. Razem z Siedmiolatką miałyśmy przyjemność przenieść się w świat dwóch pierwszych pozycji. Na czym polega zabawa w pixele? Otóż kwadratowa rzeczywistość ma dla małych odkrywców dwa rodzaje zadań.

Po pierwsze - i w naszym przypadku najważniejsze - naklejanie.
Lewa strona zawiera kształt, który musimy powtórzyć za pomocą kolorowych, kwadratowych naklejek po stronie prawej, gdzie umieszczono jedynie błękitny zarys tegoż kształtu. Naszym zadaniem jest odnaleźć właściwy kolor i stworzyć własny obraz, oczywiście według wzoru. Na górze znajduje się podpowiedź - ile sztuk kwadracików danego koloru potrzebujemy.




Naklejkowe kwadraciki odnajdujemy na początkowych lub końcowych stronach, które składają się tylko i wyłącznie z barwnych dywanów.






W naklejanie można bawić się w pojedynkę lub grupowo - my naklejałyśmy we dwie, dzieląc się  kolorami, elementami lub stronami obiektów.








Drugim rodzajem zadań są kolorowanki, które składają się z kwadratów o zarysie w takim kolorze, na jaki mają zostać pomalowane. Niestety ten rodzaj zapełnienia czasu jest dla Siedmiolatki nudny i nie znalazła w sobie dość chęci, by zająć się akurat tą częścią książeczek.





Seria Pixel art doskonali kreatywność, rozwija umiejętność rozróżniania kolorów, pomaga w treningu liczenia, poprawia koncentrację a także sprawność manualną. To doskonały i oryginalny pomysł na spędzenie czasu z dzieckiem, bowiem nie tylko uczy i rozwija poprzez naklejanie, ale również mówienie czy opowiadanie bowiem można te dwie czynności robić jednocześnie na przykład wymyślając krótkie opowiadanie, bajkę czy wierszyk, gdzie bohaterem będzie tworzona właśnie postać czy przedmiot.


Książeczki doskonale nadają się do zabrania ich w podróż, bowiem przyklejać kwadraciki można wszędzie a gabaryty tych pozycji nie stanowią problemu logistycznego podczas pakowania.

Zajrzycie do kwadratowego świata? :)



Za możliwość przeczytania książki
dziękujemy Pani Ewie
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...